20150525

sen

Śniło mi się, że tonę.

Siedziałam na betonowym nabrzeżu jeziora, nogi były zanurzone w jego ciemnej wodzie. Dookoła było mnóstwo drzew liściastych o niesamowicie zielonym kolorze, który wskazywał na wczesną wiosnę. Za to temperatura wody, powietrza i kolor światła wskazywał raczej na sierpniowy wieczór. Koniec lata. Według mojej wiedzy miała być to Australia, ale całość krajobrazu przypominała raczej naszą część Europy. Jakiś stary, nie za duży zbiornik retencyjny, którego okolice zarósł las. Miejsce zapomniane przez wszystkich.

Tata zachęcał mnie do skoku. Woda miała być cudowna i wcale nie aż tak głęboka. Zanim skoczyłam mama zapytała o to jak konkretnie głęboko tu jest, ale nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi. Skoczyłam. Właściwie nie był to nawet skok, raczej... mały hyc. Hycnęłam więc do wody i to był mój koniec. Coś ciągnęło mnie w dół, wbrew wszelkim prawom fizyki. Przecież nie wzięłam rozpędu, nie miałam betonowych bucików, ani żelaznego pasa. Po prostu szłam na dno. Miałam otwarte oczy więc widziałam jak powoli opadam. Podpłynął do mnie tata i złapał za ręce. Oderwana ode mnie część świadomości patrzyła na wszystko z boku. Próbowała krzyczeć i kazała mi płynąć do góry, ale nie mogłam. Wykonałam kilka nieskoordynowanych ruchów i zaczęłam się dusić. Czułam że zaczyna brakować mi powietrza i że to już koniec. Całkiem ostateczny i przerażający. Trudno powiedzieć czy płakałam, wokół było dużo wody. Doskonale za to widziałam betonową ścianę, która wydawała się nie mieć początku ani końca. Dotknęłam dna.

Obudziłam się zmęczona i przerażona. To najgorszy z ostatnich snów i nowy w repertuarze mojej podświadomości. Do tej pory raczona byłam jedynie porodami i własnymi dziećmi, później rodzącymi znajomymi i mną niemogącą wydać dziecka na świat. Pozbyłam się dziecka bez ojca i zostałam topielicą. No ładnie.

Czyżbym naprawdę straciła kontrolę?

5 komentarzy:

  1. To ze strachu. Mnie bardzo często śni się własna śmierć - na spokojnie, podczas apokalipsy, podczas pięknej apokalipsy, czasami jestem mordowana, czasami sama jestem tą która niesie śmierć ... dużo tego było. U mnie to wynika z wewnętrznego ciągłego lęku o przyszłość. Boję się życia, to śni mi się śmierć.

    Doskonale znam to uczucie, gdy po przebudzeniu nie można złapać tchu, z tego całego strachu, Chore to.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przerażający sen. Współczuję, faktycznie musiał wzbudzić w Tobie wiele niepokoju.
    Mi się zazwyczaj śni, że latam...;-)

    Może zacznij się jakoś relaksować przed snem?;)

    OdpowiedzUsuń
  3. co za straszny sen! pewnie później przez cały dzień chodziłaś nieswoja? ja tak mam, kiedy mam tego typu sny. niestety od czasu do czasu miewam takie okresy, że codzienni śni mi się coś przerażającego, męczącego, nie dającego spokoju, a później nie mogę się odnaleźć w rzeczywistości, takie sny naprawdę potrafią zmęczyć człowieka, czasem zazdroszczę tym ludziom, którzy nie pamiętają swoich snów
    może ten sen coś odzwierciedla?

    wiesz akurat do tego miasta, nad którym rozmyślam w najbliższym czasie ma się przenieść moja przyjaciółka i bardzo dobra koleżanka, ale mi się naprawdę ciężko przyzwyczaić do nowych miejsc, i jest tam wiele niewiadomych: praca, mieszkanie to jedne z nich. no i taki wyjazd nie zagwarantuje mi żadnych zmian jeśli chodzi o mężczyzn, nie mówię, że to jest jakiś wyznacznik, ale wolę tu być sama, w miejscu, do którego przywykam, niż być sama w nowym miejscu, gdzie to uczucie samotności będzie spotęgowane

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w szoku, że tak dokładnie potrafiłaś odtworzyć sen. Mnie nawet gdy śnią się koszmary, to pamiętam jakieś postaci, jakieś wydarzenia, ale często nie potrafię ich połączyć w logiczną całość. Twoja jest dość logiczna, ale przerażająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Okropny sen, wyobrażam sobie jaka musiałaś poczuć ulgę po przebudzeniu :/ tez miewam dziwne sny aczkolwiek nie tak hardkorowe...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)