20150511

te oczy!

Jakiś czas temu był sobie czwartek i zaskakująco duże obłożenie w pociągu. Przynajmniej na fotelu obok mnie. We Wło dosiadłam się do wyjątkowo ładnej dziewczyny. Kto by pomyślał, że takie jeżdżą pociągami. Takie, przy których człowiek od razu chce zapaść się pod ziemię, bo one nawet z paskudną siatką CCC wygląda lepiej niż ty. Szczególnie w momencie kiedy na przetłuszczonej twarzy wyskoczyły ci 4 pryszcze, masz bardzo podróżne ciuchy, a twoje włosy cierpią po spontanicznym i za krótkim obcinaniu. Więc siedzisz z taką laską i modlisz się żeby wysiadła. Także dlatego, że jak zwykle masz za dużo rzeczy, które  pod ręką muszą być JUŻ i gdyby ona wysiadła, byłoby dużo fajniej. W końcu nadchodzi ten moment. Blondynka wysiada. W Bydgoszczy stoi się zawsze długo, więc po zwolnieniu miejsca obok mnie zdążyłam przełożyć mój bagaż główny, wyciągnąć z niego czekoladę i zjeść jej kawałek, a co najważniejsze - rozłożyłam dobytek na siedzeniu obok i triumfalnie zdjełam buty. A to wszystko zanim pociąg zdążył ponownie ruszyć. I w momencie kiedy zaczęłam delektować się tą moją miniaturową samotnią, poczułam nad sobą obecność innego człowieka.

Nie wiem jaką miałam minę kiedy podniosłam głowę i spojrzałam na Chłopaka. Raczej taką jak zwykle. Jednak kiedy spojrzałam w jego oczy (poczułam przeszywające mnie od stóp do głów uderzenie gorąca, które w mgnieniu oka zmieniło się w zimne dreszcze przebiegające po moich plecach. "ohh" pomyślałam, a moją twarz oblał płomienny rumieniec. oto stał przede mną ideał męskości i, co więcej, uśmiechał się do mnie. DO MNIE! "tak, to miejsce jest wolne" wydukałam. więc siedział obok mnie i pachniał. oh, borze, jakże on pięknie pachniał. wiedziałam, że jeżeli nie  odezwę się słowem, nie będę potrafiła sobie wybaczyć takiej szansy. postanowiłam spróbować. "ładną mamy dziś pogodę, nieprawdaż?" nieprawdaż?! kto dziś używa takiego języka?! "przyznaję, nadzwyczaj przyjemna" odpowiedział. odpowiedział! zgodnie z moimi oczekiwaniami przemówił głosem tak aksamitnym, że gdyby stał się bytem materialnym nie mógłby przybrać postaci innej niż ten piękny kaszmirowy sweter, który mijam codziennie na wystawie butiku. "tak, maj to najpiękniejszy miesiąc w roku" kontynuowałam...)* zobaczyłam coś zaskakującego. Nie wiem czy on ma tak na co dzień (jeżeli tak - współczuję), czy nie, ale jedno jest pewne - w jego oczach nie widać było nic innego poza zmiksowanym przerażeniem i głęboką skruchą. Biło od niego jedno wielkie PRZEPRASZAM, ŻE ZABIERAM CI PRZESTRZEŃ ŻYCIOWĄ.  

I później to do mnie dotarło. Ja mam chyba nienawiść wypisaną na twarzy. Takie "kurwa spierdalaj pierdoło" czy coś. Te grymasy wytknął mi znajomy znajomego na pewnej imprezie, nawet już nie pamiętam kogo miałam w tak głębokiej pogardzie... Nie wiem. Ja nie chcę. Wcale nie nienawidzę ludzi. 

Czasami. 

* czy z pisania żenujących romansideł można się utrzymać? zaskakująco lekko się to pisze...

10 komentarzy:

  1. Przybijam Ci mentalną piątkę, wiele(!) osób mówi mi, że mam na twarzy coś w stylu:"spier...../nienawidzę wszystkich/jestem lepsza od ciebie". I przez to zawsze robię TRAGICZNE/NAJGORSZE pierwsze wrażenie. Tak więc nie przejmuj się! Musimy iść przez życie z taką "twarzą". (ahhhhhhhhhhh te oczy) ;) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyzwyczaiłam się do bycia hejterem i człowiekiem, który na wszystko patrzy z góry :D jednak nadal łapię się na tym, że jestem święcie przekonana o niewinności swojego spojrzenia...

      Usuń
  2. Kochana, ja w szkole miałam nawet uwagi w dzienniku z treścią "źle się patrzy" hahaha, także nie jesteś z tym sama, podobno w moich oczach zawsze widać wkurw, znak ostrzegawczy i komunikat "uważaj" :D także piąteczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie w szkole to mogli jedynie pisać w dzienniczku "nie odzywa się i jest przerażona", bo mój wzrok to było zdecydowanie spojrzenie spłoszonej kapibary... z resztą nadal wydaje mi się, że tak wyglądam, a tu proszę, non stop natykam się na takie niespodzianki

      Usuń
  3. właśnie chciałam napisać, że ten fragment o chłopaku był rodem z jakiejś lekkiej książki o miłości (które lubię czytać, ale cicho!). ale jaki był tego koniec? nienawiść wypisana na Twojej twarzy spławiła go za Ciebie?
    wiesz, ja podobno czasami też wyglądam jak burza i miotam błyskawicami z oczu, a wcale nie chcę!
    ale szczerze, to początek jest genialny - wyobraziłam sobie taką wyluzowaną, potrzebującą chwili spokoju dziewczynę, zajadającą się czekoladą, niemyślącą o tym, że ktoś ją może zobaczyć (a nawet niechcącą tego), a tu nagle...bach. akurat wtedy spotykasz kogoś i tym kimś jest facet, w dodatku przystojny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tą przystojnością to niestety fikcja literacka. i to bardzo. teraz zaczęłam się zastanawiać, czy on po prostu nie bał się, że ja mu przyłożę, bo czułam się dwa razy większa niż on. umięśniona ja, hahaha :D
      ja chyba zacznę pisać romansidło w odcinkach, no bez jaj, lekko zaplątaną powieść o przygodach w pociągu

      Usuń
    2. myślę, że dobrze by Ci szło :D

      Usuń
  4. Same here. Na szczęście tego jednego na którym mi zależało nie przepłoszyłam.
    Jestem za to dobra w robieniu piątego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. zakochałam się w kotach. jesteś niezwykła.
    ja ostatnio szłam przez miasto z miną mordercy i ludzie ode mnie uciekali xD ale czasem to fajne uczucie, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
  6. To się nazywa bitch face syndrom tylko że niestety ludzie nie wiedzą, że coś takiego istnieje...
    pisz romansidła! Czytałabym

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)