20150719

rzecz o strachu

Mam ochoty na rzeczy spektakularne, ale się boję. Badum-tsss. Ewentualnie dźwięk spuszczanej wody w toalecie. 

Wysoki chłopak w okularach wygadał się. Zabawne, bo nie musiał tego robić. Był wysoki, dobrze ubrany i nieźle wyglądał. Miał miły głos i męskie poczucie humoru, to po kilku piwach wczoraj i kilku dziś. "Pół roku podróżowałem po Stanach", a później - "Jedź" po moim westchnięciu i wyrażeniu chęci pierdolnięcia wszystkiego w diabły i wyjazdu gdzieś daleko stąd. To "Jedź" i oczy krzyczące "serio" cały czas siedzą mi w głowie. Trudno, żeby nie siedziały. Od półtora roku karmię swoją świadomość obrazami z dalekich podróży. To infinity and beyond, na koniec świata i jeszcze dalej. Chcę oddychać obcym powietrzem, zgubić się i odnaleźć. Wystawić się na działanie warunków i popłynąć z prądem. Chcę żyć. 

Z drugiej strony, wyjazd do Mediolanu na 4-5 dni to nie jest szczyt szaleństwa. Szczególnie, kiedy leci się do znajomego, który przenocuje i nakarmi, a w zamian będzie oczekiwał uśmiechu, pogaduch i może pół litra. A wszystko przez to, że po prostu jest dobrym człowiekiem.

Ale przeraża mnie nawet głupi Mediolan. Nie, inaczej. Nie przeraża mnie Mediolan, przeraża mnie wizja innych wakacji niż te, które celebrujemy już od ładnych paru lat. Poprawka, celebrowałyśmy. Teraz czas na samodzielność, na samorozwój, na wszystkie te pierdoły wmawiane nam przez świat. Czas zebrać się i udowodnić sobie, że sama też mogę. Że też jest fajnie. Że nikogo nie potrzebuję. A i tak nadal mam wrażenie, że przegrałam. 

Przez chwilę miałam wrażenie, że się pozbierałam. Że jest dobrze. Wstaję rano, biegnę na praktyki, marnuję na nie 10 godzin dziennie (z dojazdami), ale coś się dzieje. Mam plan dnia, mam też weekendy z piwem, filmami i wycieczkami. Miałam też taką myśl, że może jednak blog zasłużył na przemianę, bo i ja się zmieniam. A nawet jeśli zmieniam się wolniej niż tego bym chciała, to w myśl zasady fake it till you make it (moja ulubiona), czas zrobić tu porządek. Niestety znów przypomniało mi się, że jestem przerażona. 

A strach to najgorsze uczucie.

2 komentarze:

  1. Mnie ostatnio strach pokonał w konkursie. Nie wysłałam swojego opowiadania, ba nawet nie przepisałam go do końca by zapisać w wersji elektronicznej. Termin był 5 dni temu, a teraz mam kaca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak chcesz, to zmieniaj bloga, ale nie nagłówek! Haha. Te koty u Ciebie są mistrzowskie. Mediolan jawi mi się jako stolica mody i jest na mojej liście "must visit". A wiesz, że zmiany są dobre? Lepsze zdecydowanie niż rutyna.
    A praktyki będą dobrze potem wyglądać w cv, prawda?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)