20150904

24!

Spójrzmy na chwilę na ten ostatni rok. Dokładnie 365 dni temu żegnałam się z morzem po to, żeby chwilę później wyjechać do kraju, który o morzu może pomarzyć, he he. Okej, bez złośliwości może. Ale było cudownie. Pewnie zbyt cudownie, bo czas między lutym a czerwcem zlał mi się w jedną niejasną kulę niemiłych wydarzeń. Było mnóstwo strat. Czasu, ludzi, zapału, chęci do czegokolwiek. Wakacje jakoś tak odbiły mnie od dna, ale później przyszedł wrzesień i mój autodestrukcyjny umysł wrócił do stanu sprzed lipca. W poście o ostatnich urodzinach stwierdziłam, że wtedy zmieniłam się tylko trochę. Teraz za to poszłam chyba o kilka kroków za daleko w odmienianiu siebie i swojego świata. I niedobrze to wszystko wyszło. Jedno się tylko nie zmieniło. Nadal jestem ciekawa co to się stanie za rok.

Po takim wstępie, to już chyba nikogo nie zwiedzie entuzjazm wykrzyknika w tytule. Starość mnie dopadła, koniec studiów, dorosłe życie, praca, kredyt i 25 tysi, które rzekomo mam oszczędzić do trzydziestki. Dobre sobie. Jestem przytłoczona i przerażona, zupełnie rozchwiana i niepewna. I tak zaczynam kolejny rok życia. Klawo.

Chciałabym żeby się udało. Żebym znów za rok mogła powiedzieć, że warto było ponarzekać i pocierpieć, żeby odbić się od dna i wrócić ze zdwojoną siłą. Jeżeli będziecie chcieli mi czegoś życzyć, to poproszę o wiarę w to, że się uda.

A żeby nie było zbyt gorzko, na koniec moja ostatnia muzyczna miłostka dwudziestotrzylatki. A świat idzie do przodu.


Został mi rok do ćwierćwiecza, o ja nie mogę. I can't even. 

3 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że kolejny czas nie rozczaruje Cię...


    http://delikatnamateria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa pff... Znając ciebie poradzisz sobie. Kredyt ? Kto go nie ma :D ? Studia, chyba dobrze ,że skończone, ja dopiero zacznynam :d Bedzie dobrze !

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zostało pół roku do ćwierćwiecza, już płaczę ... xD a tak serio, to mocno dopada mnie ten cały "kryzys ćwierćwiecza", bo dużo mi w życiu nie wyszło i a jeszcze bardziej nie wychodzi i pogodzenie się z tym. Ale w końcu, kto jak nie my - musi nam się udać "żyć" ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)