20150901

co udało mi się w sierpniu

Miesiąc rozpoczęłam od przypadkowego spotkania z licealnym kumplem. Wpadliśmy na siebie w tramwaju i udało nam się przegadać całą drogę na Główny, a później i wizytę na Jarmarku Dominikańskim. Na koniec obietnica spotkania we wrześniu i pęd do pociągu.

Właśnie - pociągu. Sierpień to w końcu miesiąc podróży małych i dużych. W końcu zaczęłam wakacje, więc było i leżenie w domu, weekendowe wycieczki do okolicznych miast no i moje włoskie wakacje. Krótkie i nie do końca tak fantastyczne, jak sobie wymarzyłam, ale na własnych warunkach. Stop, też nie do końca. Zupełnie nie na własnych warunkach. Teraz jestem już stuprocentowo pewna, że chcę pojechać gdzieś zupełnie sama. Po przygodę. Nie wiem jednak gdzie, kiedy i, co najmniej przyjemne, za co. Ale jakoś to będzie, nie?

W końcu też udało mi się posprzątać w szafie. Nie żeby był ze mnie jakiś skończony bałaganiarz, ale zrozumieją mnie chyba wszyscy ci, którzy żyją równolegle w dwóch miejscach i ich dobytek mnoży się w dość niezrozumiałym tempie. Nie dało się wyjąć z niej nic, co byłoby schowane nie na wierzchu. Zaczęłam więc wywalać, a pomagał mi kot, i dwa duże worki później nie wypada na mnie nic i mam tylko te rzeczy, których naprawdę potrzebuję. Cud.

Z mniejszych sukcesów: przeżyłam cztery dni sama z kotem, zaszalałam i zamówiłam pędzel do podkładu (kim jesteś dziewczyno, która go zamówiła i czemu jesteś mną?!) oraz wybrałam nową torbę. Tak, to sukces w moim wypadku.

A tak poza tym i półszczerze? Przykro mi to mówić, ale straciłam serce do blogowania. Straciłam też serce do wielu ludzi, wielu ideałów, do studiów, do ich kończenia, do nauki, do... wszystkiego. Na razie nic nie zamykam, poza sobą. W końcu już za trzy dni będę o rok bliżej starości. Plany na najbliższy miesiąc zamykają się w więc w mocnym postanowieniu przeżycia kolejnych urodzin, kolejnego egzaminu i ostatniego miesiąca na uczelni. Choć tak w ogóle to straciłam na cokolwiek ochotę.

1 komentarz:

  1. oo urodziny nadchodzą! ♥
    spoko, jedź gdzieś sama. to nie wymaga wcale jakichś wielkich budżetów, nie musisz jechać bardzo daleko i na bardzo długo :D
    trzymaj się

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)