20151024

urywki #2

Miałam czytać o dżenderze w sztuce, więc obejrzałam X-menów. Miałam wymyślić temat magisterki więc obejrzałam Wojnę i pokój. I wcale nie czuję się winna. Powroty do domu znów zaczęły mi się kojarzyć z oglądaniem nienormalnej ilości filmów lepszych i gorszych. Bo właściwie czemu nie. Leżenie przed telewizorem teoretycznie niczym nie różni się od kina laptopowego, a jednak w dalszym ciągu pociąga mnie o wiele bardziej. Nawet jeśli repertuar ograniczony jest do programu tv i szafki na płyty dvd.

W domu zmiany za zmianami. Nowy kocioł, malowanie w kuchni, wymiana materacy, nowe lustro, naprawa połamanych szafek i krzeseł. Plany remontowe rozłożone są w czasie i na razie dotyczą raczej małych rzeczy. Ukoronowaniem będzie generalny remont salonu z wymianą dosłownie wszystkiego. Ale to w przyszłym roku. Widocznie tak właśnie wygląda życie rodziców, których dzieci rozpoczęły drogę do samodzielności.

No i jeszcze ta zmiana czasu na zimowy skumulowana z wyborami. Wszystkie dzieci bały się Buki, a ja histeryzowałam kiedy rodzice mówili, że idą oddać głos. Zmiana czasu również doprowadzała mnie na skraj rozpaczy. Mama do dziś śmieje się z moich kilkuletnich lęków, a ja nadal uważam, że dosłowne odczytanie wyżej wspomnianych akcji może doprowadzić do dość przerażających wniosków. Jako pięciolatka byłam najrozsądniejsza.

Odczuwam potrzebę podsumowania tych urywków, ale nic rozsądnego nie przychodzi mi do głowy. W głowie mam dwa obrazy. Przystojnego chłopaka z pociągu i nieuchronnie zbliżającej się katastrofy, która ma już konkretną datę. Mili Państwo, 23 listopada się bronię. Katastrofa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)