20160104

w tamtym roku

Poznęcajmy się jeszcze chwilę nad minionym rokiem. O ile dobrze pamiętam postanowiłam złamać chyba jedyną żelazną zasadę jaką mam i uroczyście obwieściłam światu swoje postanowienia noworoczne. Pojawiła się zakładka "W TYM ROKU", która zastąpiła coś w stylu "przed trzydziestką", a razem z nią pojawiło się sześć punktów, które miały... No właśnie, co miały? Uczynić moje życie lepszym? Sama nie wiem. Może gdybym wiedziała: udałoby się w stu procentach. A mamy sytuację pół na pół.

Wykreślone:

  • Wyjadę do Włoch. Ano, wyjechałam. Zaliczyłam Mediolan, nie zakochałam się, ale zjadłam jedne z lepszych lodów w życiu. I przegrzałam się, to na pewno.
  • Przeczytam 12 książek. Pamiętam, że było mi wstyd wpisać tak niską liczbę, ale trzeba mierzyć siły na zamiary, czy jakoś tak. Udało się. W prawdzie pod koniec grudnia było krucho i mało brakowało mi do przegrania tej walki, ale koniec końców książek przeczytałam 15. Jak na takiego analfabetę jakim jestem, to jest naprawdę sukces.
  • W tym roku się obronię (i będzie to piękny dyplom). Obroniłam się, udało się, sukces, fanfary i szampan. Czy dyplom był piękny? Nie. Czy jestem dumna? Nie. 

Nie wykreślone:
  • W tym roku znajdę staż zagraniczny i na niego wyjadę (nie żałując nikogo i niczego). Nie wyszło. Mój zapał i wielkie marzenia zderzyły się z twardym powrotem. No cóż, na razie tego typu plany odkładam co najmniej na za półtora roku. 
  • W tym roku rozkręcę nowy kawałek mojego blogowego świata. HA HA HA. Tylę mogę powiedzieć w tym temacie. Jednak nadal chcę. Tyle tylko, że muszę przekonać się do tego, że to nie będzie miejsce idealne i takie, w którym można popełniać błędy. Bo błędy nie są złe.
  • W tym roku wrócę, a raczej zacznę moją przygodę z fotografią analogową. Przez chwilę wydawało mi się, że się uda, później aparat odmówił współpracy (ewentualnie nie wiedziałam jak do tego cuda podejść) i ja porzuciłam plany. Ale! Kilka tygodni temu próba uruchomienia Kodaka o dziwo się powiodła. Teraz pozostaje mi poczekać na przypływ gotówki i zamawiać klisze. A potem zastanawiać się komu i czemu w ogóle te zdjęcia robić. 

Wnioski? W tym roku nic nie postanawiam oficjalnie. Rzucam tylko ogólnikowe "ogarnę się" i idę pracować nad sobą. Bo już widzę, że zmiany idą. Co jest dość ożywcze.

7 komentarzy:

  1. ogarnięcie się to mój życiowy cel. Powtarzam sobie, że jak w końcu się to ziści to życie nagle stanie się logiczne i hmm chyba łatwiejsze. To co logiczne jest łatwiejsze.

    15 książek na rok to wg mnie bardzo dobry wynik :) ja sama nie wiem ile przeczytałam, bo raz pochłaniam 2 na tydzień a potem 1 przez 2 miesiące. I rozmiar nie ma tu znaczenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to co logiczne jest łatwiejsze, a matematyka jest wyjątkiem potwierdzającym regułę ♥

      Usuń
  2. O NIE, ja się będę bronić w tym miesiącu, fanfary szampan, ale już czuję, że nie będę dumna. dupa.
    spoko, postanowienia są nic niewarte, spoko, jak po prostu będziesz się realizowała powoli. zdjęcia analogowe sound fun :>
    ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama obrona nic nie warta, ale życie po niej jest jakoś dziwnie przyjemniejsze. nawet jeśli dyplom był, delikatnie rzecz ujmując do chrzanu :D

      Usuń
    2. uch och, a ja nadal czekam na wyznaczenie terminu obrony :< czekam aż mi ulży jak już będę "po".

      Usuń
  3. Dlatego ja nie lubię takich sztywnych postanowień, bo one jedno, a życie drugie i czasami nie ma co planować! :) Życzę, aby w tym roku wszystko co założone się udało! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. i słusznie! też jestem za olaniem postanowień noworocznych. a nuż coś wymyślimy w międzyczasie? jak się uczepimy jakiejś jednej myśli to wiadomo że nic nie wyjdzie, tak to w życiu ironicznie niestety bywa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, każdy kolejny cieszy mnie niezmiernie! Z tej niepohamowanej radości staram się na wszystkie odpowiadać :)